Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘grzaniec’

174

Jakby nie patrzeć jest już grudzień  i pierwszy atak zimy za nami. Znamy smak emocji jakie towarzyszą jeździe bez zimowych opon i… przekonaliśmy się, że taki taniec na lodzie podobnie jak ten serwowany przez TVP, skutecznie doprowadza do nerwowego rozstroju.

Tymczasem czekamy na konkretne już opady śniegu. Odkurzamy sprzęt sportowy bo przecież w zdrowym ciele… Niestety ja na samą myśl o zabawach na zimnym przecież i jednak mokrym śniegu od razu mam dreszcze.
I tylko ciutkę mi lepiej, gdy wspominam smak „grzańca”.  Jak potrafi rozkosznie penetrować zakamarki przemarzniętego ciała… Nic to. Może na wszelki wypadek przesmaruję narty.

Read Full Post »

autumn-photography-1Myślę sobie właśnie, że taka jesień nieźle „rozdwaja”. No bo z jednej strony wspomnienie lata z resztkami opalenizny, kolejnym albumem zapełnionym świeżymi fotografiami, a z drugiej – widmo nadciągającej zimy… A w tzw. „międzyczasie”: wiatr, szaruga i deszcz. Br… Dlatego dzisiaj, łapiąc ostatnie promienie jeszcze ciepłego słońca, postanowiłam przeciwdziałać jesiennej depresji. W tym celu przeryłam internet, który podał mi mniej więcej takie porady.

Powinniśmy się ubierać w kolorach jesieni, bo przecież barwy mają kolosalny wpływ na nasze samopoczucie. Niestety nic na temat jak się uszczelnić się przed deszczem i urywającym głowę wiatrem, zwłaszcza, że zalecane są długie spacery po parku. Wędrówki pozytywnie wpływają na kondycję i są antidotum na bezsenność.

Autorzy publikacji piszą też o „smakowaniu jesieni”. Jej korzennych przypraw, często serwowanych w alkoholu w formie popularnych „grzańców”. Słusznie zauważają, że jednak znacznie ważniejsze niż to, co pijemy jest gdzie i z kim. Wszystko najlepiej smakuje z przyjaciółmi, w przytulnym miejscu – choćby w barze z brzęczącą w tle nastrojową muzyką. [Na marginesie: wczoraj był u nas Pan który sprawił nam radość, gdy zobaczyliśmy że czyta przyniesioną z domu książkę ;-)]
Jesień pachnie też „ciepłem”. Nic przecież nie sprawia nam tyle przyjemności jak nagrzany dom, zwłaszcza gdy wracamy trochę zmoknięci. I gorąca herbata z cytryną smakuje wtedy jak nigdy dotąd…
Oczywiście do tego zestawu należy dołączyć pogodę ducha, uśmiech od ucha do ucha, ulubioną muzykę, sporty, ciekawe lektury, itd, itp…
Trochę dużo tego i mamy poważne obawy, że tej jesieni na wszystkie pozycje z powyższej listy zbraknąć nam może czasu i energii. Ale już teraz sięgnę po nowy album Anny Marii Jopek. Szkoda tylko, że nie ma  nas w Ostrowcu. Posiedzielibyśmy sobie w naszym małym lokaliku… W tym samym, gdzie na początku września [kiedy to było???!!!], w menu zamieściliśmy cytat z mojego ulubionego utworu wokalistki…

„Mrok, jak kosmaty pies. Patrz wrzesień już, czas rozpalić piec.
Posmutniało w ogrodzie i nagle postarzało się. Miałeś przecież być?
Autobus twój szedł. Wiem jest już późno.
Wróć w lampy ciepły krąg. Do szafy płaszcz. Jabłkami pachnie dom.
Przemoczony poeto siądź, skończ ten swój niezwykły wiersz.
Pusta kartka i tylko znów ogarek świecy.
Dla ciebie dziś kupiłam ten zielony szal.
Ostatnie jabłka z drzew postrącał wiatr, a miałeś zerwać.
Zbyt mało ciebie mam. Kilka mądrych zdań, to wszystko.”

Read Full Post »

z2486370n1

na jesienne i – być może już wkrótce całkiem serio – zimowe chłody przygotowaliśmy małe co-nieco

gorąca, gęsta czekolada – 8,oo/filiżanka

herbata z nutą imbiru i cynamonu – 8,oo/imbryk „dla dwojga”

korzenne piwo grzane – 6,oo/0,5l

kultowy wściekły pies – 8,oo/40ml

Read Full Post »